Bluszczyk kurdybanek na początek

Bluszczyk kurdybanek jest wonny, smaczny i magiczny, więc na pewno tu jeszcze wróci, jak wraca co roku na wiosnę. Zbieram go sama albo z dziećmi i jak się uda, zjadamy w ziemniaczance. Oczywiście ona też jest magiczna. Inaczej żal byłoby rwać ziele.

Blogi wracają u mnie też cyklicznie. Ten ma być zielony. Nie tylko od ziół, choć teraz one najbardziej mnie interesują.

Będę tu notować to, czego nie chcę zapomnieć, a zapominam, gdy nie notuję. A ponieważ – dla odmiany – zamierzam skupić się na składnikach dorocznych słoików szczęścia, tym razem bloga nie będę kryć przed nikim. Gdy kryłam, okazało się, że to ekscytuje większą ilość osób niż bym kiedykolwiek oczekiwała.

Każdy kto nie umrze z nudów, może czytać.

No a co ma z tym wspólnego bluszczyk kurdybanek? Nic. Po prostu akurat jego udane zdjęcie miałam pod ręką. A na tym blogu chcę publikować tylko własne zdjęcia.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: