Chaber, ale nie bławatek

Czasami wypatrzy się ziółko, które wygląda efektownie, wabi obficie zapylacze i… wcale nie trzeba do zrywać, obrabiać i wykorzystywać. Bo ziele służy li tylko owadom i urodzie świata. Taki jest właśnie chaber driakiewnik. 

Moja fotka tego nie oddaje, ale chaber naprawdę wygląda obiecująco i efekciarsko. Nad moimi fotkami zielska muszę jeszcze mocno, mocno popracować. Gdyby powyższy obrazek choć ciut oddawał real, to każdy ujrzałby, że nie da się przejść obok driakiewnika obojętnie.

A już na pewno nie zrobi tego żadna pszczoła czy trzmiel. Intensywnie brzęczące zapylacze zniecierpliwiły się nieco moim nachalnym wciskaniem się pomiędzy, by jakoś tę uporczywie rozmywającą się ostrość uchwycić. Ktoś tam nawet chciał mnie pogonić, więc odpuściłam próby zrobienia lepszej fotki.

Driakiew – to słowo znam z literatury staropolskiej i kojarzy mi się jednoznacznie z czymś dobroczynnym. I słusznie mi się kojarzy, bo teriak (czyli driakiew właśnie) jest zielem leczniczym i dobroczynnym.

A chaber driakiewnik – ciut mniej. A nawet więcej niż ciut. Niewiele wieści o mocach leczniczych driakiewnika. Zatem najlepiej go zostawić w spokoju.

Kochają go za to pszczelarze i sieją. A ja też się nim cieszę, bo niewymagający, bujnie kwitnie i przy suszy. Gdy wszystko wokół spalone i liche, on karmi obficie.

Zapylacze, przybywajcie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: