Z mokrego lasu

Mokra macierzanka, mokre dzwonki i mokre paprocie… i jeszcze inne rośliny mokre i niezidentyfikowane do końca. Tylko po grzybach ani śladu. Za wielka susza, by jej efekty zniweczyły dwa deszczowe dni.

Nie wierzyłam w żadne grzyby, wyciągając dziś dzieciaki do lasu. Ale chciałam sprawdzić, co kwitnie. Bez nastawienia na zbiory, bo przecież mokro. No, ewentualnie na jagody liczyłam. Ale ich też ni w cholerę. O wiele cieplej niż nad morzem, gdzie wcinaliśmy je jeszcze niecałe dwa tygodnie temu. Już się skończyły, albo je ktoś zebrał.

Fajnie jest się powłóczyć po mokrym i ciepłym lesie, oddychać sosnami i zielskiem. Dzieciaki badały głębię każdej kałuży:

 

IMG_20180717_143221

 

Ja pochylałam się nad każdym zielskiem.

Dziurawiec był niestety samotny i zmarnowany:

 

IMG_20180717_143926

 

Macierzanki na tyle mało, by nie marzyć o powrocie na zbiory:

 

macierzanka

 

Podobnie rzecz się ma z jastrzębcem kosmaczkiem, zielem jak dwa poprzednie, cenionym i zdrowotnym:

 

IMG_20180717_145551

 

Obrodziły za to dzwonki:

 

 

Nie brak i paproci:

 

paprocie

 

Można by też rwać przymiotno białe (o ile nie jest ono jastrunem właściwym?!) – tylko nie ma po co. Niech się nim cieszą zapylacze.

 

 

Kolejna gratka dla zapylaczy…

 

 

… a dla mnie zagadka.

Wszystko wskazuje, że tym razem to driakiew. Kolor wskazywałby, ze purpurowa, bo w tej odmianie zdarzają się różowe kwiaty. Ale my tu stanowczo nie mamy basenu Morza Śródziemnego! Driakiew byłaby zatem odmianą gołębią. Ale nie jest niebieska.

Czy ja już nie pisałam, że rozpoznawanie ziół to nie jest łatwa sprawa?

Wracając z lasu, gdzie mokliśmy raz po raz, obserwowałam bujne od zielska rowy i dumałam sobie, że na metrze takiego rowu więcej znajdę niż w całym lesie. Cóż, kiedy to ruchliwa droga i miejscówka dla zbiorów mniej pożądana.

Niemniej, gdy wróci pogoda na zioła i czas będzie sprzyjał, ruszam na zielsko z rowów. Aż krzyczą, by brać.

Zasłuchana w ten krzyk, wpadłam w poślizg i skrzywiłam felgę rąbiąc nią w krawężnik. Jutro zatem nie będzie wyprawy na zioła, tylko do wulkanizatora.

Niemniej i tak cieszę się, że pojechaliśmy pomoknąć do lasu…

las

Jedna myśl na temat “Z mokrego lasu

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: