Na balkonie

Bardzo długo w tym roku nasz balkon pozostawał ogołocony, szpetny, a zważywszy na obecność intensywnie używanej kociej kuwety – wręcz obleśny. Dziś wreszcie to się nieco zmieniło. Ale to nie jest mój balkon spełnionych marzeń, jak w innych latach.

Nie można mieć wszystkiego – mawiają sceptycy i historia moich balkonowych upraw zdaje się to potwierdzać. Balkon mam za mały, by na nim roślinnie poszaleć, wyhodować ziemniaki, truskawki i podręczny zielnik. Z racji realiów metrażowych ograniczam się od paru lat do tego ostatniego. I cieszy mnie to tak, że w swoim czasie sprzedawałam rzecz w redakcji, w której pracowałam. Cała Polska mogła oglądać moje zioła:

DSC_0170

Zioła z obrazka powyżej były bujne, dorodne i to, że je zmarnowałam nie ściągając z balkonu w porę, zakrawa na grzech, za który przyszło mi pokutować w następnym roku.

Był to rok, w którym na zioła wydałam sporo pieniędzy, bo miałam wielkie plany co do wykorzystywania moich upraw na co dzień. Samej mięty kupiłam chyba z cztery rodzaje. Zioła nadeszły akurat w Dzień Matki i spędziłam z dziećmi cudowny dzień zajmując się całą obfitością dobra, która nadeszła. Balkon porażał obfitością i naprawdę cieszył oko i całą resztę zmysłów. Niestety, do czasu.

Kiedy odkryłam, że mojej pięknie rozrastającej się mięty koty zaczęły używać do grubszych potrzeb, poczułam się zdruzgotana. Wcześniej już powzięłam podejrzenie, że melisa i szałwia zaczęły słabnąć i umierać po podsikaniu przez kocią recydywę. Z żalem wyrzuciłam umarłe rośliny, a w wielkiej donicy miętowej poczyniłam wykopaliska, a następnie zasieki. Koty nie miały prawa już jej zbrukać! Jak się okazało, one o tym nie wiedziały. I brukały nadal. Intensywnie.

Nie ukrywam, że to był rok, w którym kocie towarzystwo mocno mi podpadło. Ze wspaniałych planów używania swych ziół nie wyszło nic. Nie zerwałam w celach praktycznych ani listka. Trzeba było zapomnieć o podjadaniu sobie z balkonu zielska. Podlewając te zasilone kocim nawozem rośliny czułam tylko frustrację i żal.

No ale miałam balkon, na którym rezydowały koty. Zachowujące się mniej sztampowo niż nasz poprzedni koci rezydent, który był ułożonym dżentelmenem.

Na szczęście trzeźwo myślący mąż uratował mnie przed totalną frustracją związaną z niespełnieniem balkonowym, znajdując najprostsze rozwiązanie: trzeba ustawić kocią kuwetę na balkonie. Druga kuweta została zakupiona i przybyło roboty. Ale też nadziei na mniejsze pokalanie doniczek z zielskiem.

Obecnie na naszym balkonie rezyduje intensywnie tylko jeden kot, a w zasadzie kotka. Niezmiernie charakterne zwierzę, które udowadnia raz po raz, że i tak zawsze jest w stanie nas zaskoczyć. I tak, kuweta kuwetą, ale jeżeli na balkonie córka zostawiła na kilka dni kosz ze swą imponującą kolekcją muszli, to kotka postanowiła i jego użyć. Wiadomo po co.

Dziś, po długich próbach mycia, płukania i czyszczenia, córka z żalem musiała pożegnać swą kolekcję. Muszle wchłonęły woń kocich sików już chyba na zawsze.

Moje zakupy na tegoroczny balkon nie należały zatem do imponujących. Dwa rodzaje lawendy, jeden rodzaj mięty, jeden melisy i rozwar wielkokwiatowy.

Ten ostatni został nabyty li tylko dla celów dekoracyjnych i dla przyjemności córki. Bo choć jak się okazuje, to roślina nie tylko piękna, ale i lecznicza (tu więcej na ten temat: KLIK!), to jako jedyna znajduje się w zasięgu kotki.

Za to lawendę, miętę i melisę mam zamiar używać i to niesztampowo! Dla kotki są zatem niedostępne:

 

Wygodniej mieć rośliny wewnątrz, nie za kocią siatką. Ale jeszcze lepiej mieć rośliny, którymi można się cieszyć w pełni. Z racji jednak, że wiem o pomysłowości kotki… nie przesadziłam z ilością zakupów.

Tak czy inaczej balkonowe uprawy  zawsze największą radość sprawiają nam chyba na tym etapie:

IMG_20180720_155243

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: