Floralia – Festiwal Kwiatów i Ziół

Placem festiwalowym była łąka – bujna łąka obok olszyny, lasu dzikiego i zarośniętego niby dżungla amazońska. Na tej łące odbywały się warsztaty, pokazy, można było coś stworzyć, można było napić się lub zatańczyć. Przede wszystkim jednak jechałam z myślą: dowiedzieć się i doznać. Udało się i to był jeden z najwspanialszych dni tych wakacji.

Jednym z duchów sprawczych imprezy jest Natalia Jędrzejczak, która – ku mojemu szczęściu – jest Wiedzącą w bliskim zasięgu. Dzięki temu, że wraz ze swym mężem Maciejem, założyła Stowarzyszenie Promocji Dziedzictwa Kasztelania Ostrowska, w okolicy odbywają się imprezy z dziką roślinnością w roli głównej, z których skwapliwie mam zamiar korzystać. Tym razem był to festiwal.

IMG_20180721_163625

Z tej okazji miałam przyjemność odbyć już drugi ziołowy spacer z Natalią. A że to drugi, to już wiem, że jeżeli ma z niego pozostać coś oprócz wspomnienia cudownego popołudnia, to muszę nieco zanotować. Poprzednim razem nic nie zanotowałam i jedynym, co zapamiętałam była babka lancetowata i głóg – przy czym do tej pory nie znalazłam ich stanowisk na tyle licznych, by z nich skorzystać.

A teraz mam zamiar zapamiętać np. ostrożeń warzywny zwany czarcim żebrem:

IMG_20180721_163647.jpg

Znam podmokłą dolinę rzeki. To środowisko, które ostrożeń lubi. Zakładam, że nawet jeżeli nie będę używać czarciego żebra leczniczo, to pokąpię się w nim zimą, gdy skóra tak mi się wysusza, że drapię się nieraz do krwi.

Z tymi listkami będę ostrożna:

IMG_20180721_164207

Jaskier rozłogowy to roślina trująca. I choć Natalia pokazywała nam jadalne ziele rosnące tuż obok, wartościowe i z listkami bardzo do jaskra podobnymi – bodziszka błotnego, ja myliłam te dwie rośliny kilka razy i choć chciałam uwiecznić tę wartościową, oczywiście sfotografowałam jaskra.

Te śliczne ząbkowane listki należą do pięciornika:

IMG_20180721_164629

Czy jest to jednak pięciornik kurze ziele, jak twierdziła Natalia, czy pięciornik gęsi? Bez kwiecia trudno to orzec. Jeżeli roślina kwitnie żółto, ta czteropłatkowa będzie będzie wersją kurzą, pięciopłatkowa – gęsią.

Wreszcie udało mi się podziwiać gwiazdnicę nie tylko na obrazkach… ale sama dobrego jej zdjęcia nie zrobiłam. Tym razem mam się jednak za usprawiedliwioną. Raczej wolałam się skupiać na tym, co pokazywała Natalia, fotki cykałam więc w pośpiechu i na pół na oślep – lato wróciło i słońce świeciło bardzo intensywnie.

Uwieczniłam za to nieco podagrycznika pospolitego:

Co prawda tylko liście, ale w połączeniu z baldachami powinnam go rozpoznać w dolinie rzeki, którą mam zamiar nieco poeksplorować.

Na finał, bez przekonania i bez specjalnych starań, cyknęłam łopian, chyba pajęczynowaty:

IMG_20180721_165622

Bez przekonania, bo trudno nie rozpoznać łopianu… a tak wielu, wielu innych roślin wskazanych przez Natalię, nie umiałam znaleźć aparatem samodzielnie. Za to łopian znam świetnie. Bujnie rośnie, nawet niedaleko mojego domu, cóż z tego, skoro przy drodze tak ruchliwej, że o rwaniu w celach leczniczych czy kulinarnych nie ma mowy.

I to tyle fotek ze spaceru. Ale przecież brałyśmy udział w warsztatach mydlarskich, gdzie praktycznie można było wykorzystać dobroczynne zielsko. Nie było to prawdziwe tworzenie mydła, rzecz jasna, bazą była gotowa gliceryna, do której dodawałyśmy zioła, olejki aromatyczne i nawilżające, czasem barwnik:

IMG_20180721_154140

Z racji, że nie żałowano nam materiałów, wytworzyłyśmy prawie kilogram mydełek, naprawdę fajnie skomponowanych i całkiem wyględnych:

IMG_20180721_203849

Zabawa bardzo się spodobała i w efekcie dzieciaki są napalone na kontynuację. Mam nadzieję, że zapał jednak im się ulotni, jeszcze nim wymydlimy te zasoby stworzone na warsztatach. Jeżeli bowiem bawić się w coś, to bardziej pociąga mnie aromaterapia, ale na te warsztaty muszę poczekać do sierpnia – nie zebrała się wystarczająca ilość osób i warsztaty przesunięto.

Uwieczniłam nieco dzikiego menu dla inspiracji:

IMG_20180721_171342

Ceny były tak symboliczne, że aż grzech było nie dać zarobić gościnnym gospodarzom imprezy. Niestety, musiałyśmy wracać nim kuchnia zdążyła się w pełni rozłożyć i w efekcie nie zjadłam chłodnika, na który miałam wielką ochotę. Na szczęście napiłam się lemoniady z sokiem mniszkowym i naparu z macierzanki.

Zakładam, że to będzie impreza, na której z córką będę bywać regularnie. Dopiero po powrocie do domu zorientowałam się, jak marny ze mnie fotoreporter:

Ale to dlatego, że korzystałam i chłonęłam. Czyli wszystko dokładnie tak, jak zaplanowałam!

2 myśli na temat “Floralia – Festiwal Kwiatów i Ziół

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: