Po kąpieli w czarcim żebrze…

Kąpiel w czarcim żebrze może wiele zdziałać. Pisałam już o tym nieco tutaj: KLIK! Taka kąpiel ma moc oczyszczającą ciało i ducha, zatem należy potraktować ją jak rytuał. A dla pełni rytuału powinna płonąć świeca. Zapewne najlepiej byłoby, gdyby była to świeca najczystsza, z wosku pszczelego.

Niestety, nie miałam takiej świecy pod ręką. Musiał wystarczyć ikeowski podgrzewacz w rozmiarze xxl. Potem wywietrzę opary szkodliwej parafiny.

Za to czarcie żebro wyschło sobie pięknie i czekało na użycie. Niestety, kąpiel w ostrożniu nie należy do ekonomicznych: poszedł mi na nią cały mój zbiór z bagna. Dla następnej kąpieli będzie trzeba jeszcze raz wyprawić się na szaber bagienny albo po prostu kupić sobie paczuszkę i wesprzeć przemysł zielarski.

ostrożnie stado

Zdecydowałam się dziś wykąpać w ostrożniu z kilku powodów:

  • z racji braku samochodu nie mogliśmy dziś pojechać kąpać się w jeziorze, a upały zabójcze… Desperackim, ale w sumie szczęśliwym pomysłem męża, było pójście na basen. Zrelaksowaliśmy się świetnie, ale skóra aż mnie piekła od chlorowanej wody, a ostrożeń dla wysuszonej skóry jest jak balsam,
  • ostatnie dni, mimo że wszyscy jesteśmy cali i zdrowi, były dla mnie trudne i przygnębiające. Przeżycie groźnego wypadku, którego co prawda nie spowodowałam, ale jednak prowadziłam samochód, napełniło mnie pewnym poczuciem winy i lękiem. Poza tym ciągle towarzyszy mi poczucie straty. Mobilności, wolności, spontaniczności… Sporo tych niefajnych emocji, a ostrożeń działa jak detoks, odpręża, pozwala się zrelaksować – stąd waga rytuału.
  • magia, magia… Bardzo bolesnym dla mnie odkryciem było to, że ludzie, o których nawet nie myślałam, ludzie, których nie byłam nawet świadoma, a byli blisko, okazali się nieżyczliwi, wrodzy i agresywni. Zawsze wydawało mi się, że żyjąc po cichu swym życiem, być może narażam się na opinię dziwaczki, ekscentryczki, odludka, ale jednocześnie przeraźliwie nudnej osoby. Nie sądziłam, że ktoś może się mną zainteresować, a co dopiero mi jątrzyć i rozprzestrzeniać fantazje na mój temat. Byłam bardzo naiwna, sądząc, że żyjąc po swojemu i po cichu, nie narażę się ludziom, umknę ich uwadze. Ostrożeń ma moc oczyszczania ze złych życzeń, ze złej energii, którą ludzie wysyłają do nas, z nieżyczliwości… Czarcie żebro ma moc odczyniania uroków! Nie podejrzewam nieżyczliwych mi osób o taką fantazję. Niemniej sama, podczas kąpieli, skupiłam się na tym, by oczyścić się ze smutku i żalu, który w sobie nosiłam. Już je przeżyłam, niech odejdą. I tu też potrzebny był rytuał.

Efekty?

  • w kąpieli poleżałam sobie długo, zanurzyłam włosy, całą głowę i wielokrotnie wypłukałam twarz. Wyszłam bez poczucia ściągniętej skóry, które zwykle towarzyszy mi, gdy myję się w samej wodzie, bez czegoś natłuszczającego. Skóra na twarzy była miękka i bez smarowania jej czymkolwiek. Wysychające teraz włosy też są miękkie i przyjemne w dotyku – rzecz zadziwiająca, zważywszy że przed tą kąpielą miały do czynienia z chlorowaną wodą w basenie,
  • relaks, którego tak potrzebowałam? Tak, spłynął spokój. Może to siła sugestii. Może to uczucie minie już o poranku, który będzie duszny, ciężki i znów uderzający świadomością, że nie mam jak zabrać rodziny za miasto. Ale teraz czuję spokój i zaufanie. To tylko kilka trudnych dni. Damy radę i dobrze je wykorzystamy.
  • magia… zgodnie z tym, co przekazują wiedźmy, jeżeli kąpiący się był zainfekowany złymi intencjami, po kąpieli na wodzie ukażą się różne zadziwiające zjawiska: KLIK! I cóż z tym? Fakt, woda po tej kąpieli, wywołała okrzyk syna: Mamo, co tu jest?! Rzeczywiście wyglądało, jakby w tej wannie wykąpał się ktoś… po kąpieli borowinowej. Ale zabarwiona na brązowo woda (tak barwi ostrożeń i to naturalne) była przejrzysta. Żadnych szumów, farfocli, dowodów, że byłam zauroczona i kąpiel trzeba powtarzać, by urok zdjąć. Najwyraźniej jestem zaimpregnowana na takie pociski ze szlamu ludzkich złości. Oczywiście, skrajny racjonalista może uznać, że farfocle na wodzie lub ich brak to kwestia proporcji ziół, ich stanu… Wszystkim to można wytłumaczyć. Ja wierzę jednak w mądrość naszych przodków. I w swoją siłę.

By poczuć się w pełni pobłogosławiona ziołowo, twarz spryskałam mocnym naparem z lawendy, a potem potraktowałam mazidłami, które ukręciłam z córką na Wolinie:

IMG_20180803_215132

Czuję się błogo, spokojnie i przeżywam radość z bycia sobą, teraz, w tej chwili.

Jedyne, co narusza moje zen, to kwestia: jutro pewnie znów pójdziemy na basen, a ja nie mam narwanego czarciego żebra.

Jak żyć?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: